Tu Edyta, dzisiaj mam dla Was obiecany wpis o drugim rodzaju glinki marokańskiej jaką mieliśmy możliwość przetestować. Zapraszam do czytania :)
Właściwości glinki, sposób przygotowania, oraz zastosowanie znajdziecie w naszej poprzedniej notce na temat glinki marokańskiej:
W poprzedniej notce Martyna testowała glinkę z ekstraktem, ja miałam możliwość testowania glinki naturalnej. Przygotowaniem zajęła się Martyna.
Zapach, wygląd, przygotowanie, aplikacja, zmycie
Razem z Martyną stwierdziłyśmy, że sam zapach nie należy do najprzyjemniejszych, pachnie troszkę jak w starych domach, jest to taki specyficzny zapach. Wyglądem przypomina błotko, ale nie przeszkadza mi to. Jestem osobą "ciepłolubną" więc samo nakładanie na początku nie należało do najprzyjemniejszych, ale później już z górki. Nie wiem czy można dodawać cieplejszej wody, muszę się dowiedzieć. Chociaż woda z której korzystałyśmy i tak była temperatury pokojowej.
Maseczkę nakładałam pędzelkiem, przez co nie pobrudziłam się cała. Trzymałam ją na twarzy ok. 15 minut. Z każdą minutą, gdy zastygała na twarzy robiło się troszkę nieprzyjemnie i zaczynała mi przeszkadzać. Mimo, że używałam już maseczek zastygających na twarzy, to glinka wyjątkowo mi przeszkadzała, nie wiem dlaczego tak się działo.
Samo zmycie glinki nie należy do najłatwiejszych, dlatego też zrobiłam ją przed kąpielą co ułatwiło mi trochę zmycie jej.
Efekt po nałożeniu, nakładanie na włosy
Efekt na twarzy po zmyciu glinki na duży plus. Buzia była przyjemna w dotyku, ale również zaczerwieniona jak u Martyny, ale nakremowałam twarz i wszystko się unormowało.
Jeśli czytałyście poprzedni wpis wiecie, że glinkę można nałożyć też na włosy i to chciałam przetestować. Jednak nie doczytałam, że trzeba użyć żółtka jajka i nałożyłam glinkę taką jak nakładałam na twarz. I tego zdecydowanie nie polecam, tak to mój błąd - włosy pomimo 2 myć były bardzo wysuszone i poplątane, ale tak się płaci za błędy.
Ogólna ocena
Jeśli chodzi o ogólną ocenę to nie mam się do czego przyczepić oprócz zapachu. Nie wiem czy zdecyduję się ponownie nałożyć ją na włosy, na pewno muszę doczytać o tym jeszcze. Chętnie poznam opinię osób, które również stosowały glinkę na włosy.
Przede mną jeszcze testowanie glinki z ekstraktem. Jakiś czas temu myślałam już o przetestowaniu glinki, dlatego też jeszcze raz dziękuję firmie Złoto Maroka - Naturalne kosmetyki za możliwość przetestowania.
Ocenę dałabym bardzo wysoką. Chętnie po testuję ją dłużej z Martyną i napiszemy Wam notkę podsumowującą, czy coś się zmieniło. Nie daję minusów, efekt na włosach to była moja niewiedza, a zapach nie jest aż tak intensywny, jedynie wyczułam go w kubeczku, na twarzy nie był wyczuwalny.
Pozdrawiam,
Edyta :*
Myślę, że ogólnie Edyta robisz błąd trzymając glinkę na twarzy 15 min, moim zdaniem za długo. I z braku niewiedzy masz zaczerwienioną twarz, też tak miałam na początku ale teraz trzymam od 5 do 8 min i skóra jest rewelacyjna tak jak napisałaś miękka i delikatna w dotyku. Proponuję nałożyć glinkę na krótszy czas. Pozdrawiam Ewa
OdpowiedzUsuńP.S ja nakładam glinkę bez złótka na włosy, problem ze zmyciem fakt,
W instrukcji do używania glinki miałyśmy informację o trzymaniu glinki od 5 do 20 min, więc wybrałam 15 min, bo wydał mi się to dobry czas. Tak jak pisałam zaczerwienienie do 30 min znika, ale dzięki za informację :) Na pewno spróbuję trzymając ją krócej na twarzy :)
Usuńczyli dla efektu warto przemęczyć się i z tym zapachem i z nieprzyjemnym uczuciem podczas zastygania? a jak długo utrzymuje się efekt wygładzenia twarzy po glince?
OdpowiedzUsuńdla mnie to zapach ziemi :) niewyczuwalny
OdpowiedzUsuńNo bo glinki mają go do siebie, że pachną specyficznie.
OdpowiedzUsuńNa moje włosy świetnie działają kosmetyki, które mają w składzie glinkę ghassoul :)
OdpowiedzUsuńGlinkę do twarzy polecam, a co do włosów to osobiście używałam kremowy szampon z glinki, fakt faktem plącze włosy, ale szampony ze sklepów też mi plączą, więc bez odżywki ani róż.
OdpowiedzUsuńI byłam i jestem zadowolona, dodaje objętości a co najważniejsze po tym szamponie z glinką tak mi się włosy nie przetłuszczają :)
Nie próbowałam tej maseczki :) i chyba się na nią nie skuszę, ponieważ moje włosy trudno
OdpowiedzUsuńrozczesać po umyciu a co dopiero po takiej maseczce by było :) hm wolę nie ryzykować :)
Pozdrawiam
Chciałam sobie kupić, chyba się skuszę:)
OdpowiedzUsuńNie stosowałam jeszcze nigdy podobnych rzeczy.
OdpowiedzUsuńJeśli śmierdzi, znaczy, że naturalne. A jak naturalne, to dobre :) Zmywanie maseczek z glinek jest dla mnie bardzo uciążliwe, i zawsze jakiś fragment ominę.
OdpowiedzUsuńZapach faktycznie jest wkurzający,ale efekt po wynagradza wszystko ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię Edytko :*
Na pierwszym zdjęciu wygląda bardzo zachęcająco, bo jak czekolada :P Bardzo lubię przeróżne glinki i tą też chętnie bym wypróbowała :)
OdpowiedzUsuńLubię wszelkiego rodzaju glinki a zapach czy wygląd...jakoś można przeżyć.
OdpowiedzUsuńNie stosuję takich rzeczy, lecz polecę ją mojej mamie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mój blog - klik!